Lepsza zła historia kredytowa od jej braku

Martyna: Alina i Wojtek są młodym małżeństwem, raptem rok temu powiedzieli sobie sakramentalne „tak”. Idealnie wpisują się w schemat „młodych, wykształconych z dużych ośrodków miejskich”. Oboje z dyplomami magistrów, mają stałą pracę z zarobkami powyżej 2 tys. zł netto i 15-letniego Opla. Myślą o dziecku, ale najpierw chcieliby zamienić wynajmowaną kawalerkę na coś własnego. Zatem czas na kredyt. Są raczej pewni tego, że żaden bank im nie odmówi, zwłaszcza, że zebrali wymagany wkład własny w wysokości 10 proc. wartości nieruchomości. Chcą pożyczyć 200 tys. zł na 30 lat. Jest tylko jeden drobny detal. Zarówno Wojtek, jak i Alina nie posiadają historii kredytowej. Jak myślicie, czy mają szansę na pozytywną decyzję banku?

Rafał: Dziś postaramy się odpowiedzieć na pytanie zadane przez Martynę. Zastanowimy się, czy brak historii kredytowej stoi na przeszkodzie w uzyskaniu finansowania z banku. Sprawdzimy też, ile prawdy jest w popularnym micie mówiącym, że lepiej mieć jakąkolwiek, nawet niezbyt dobrą historię kredytową, niż nie mieć jej w ogóle.

Historia kredytowa – co to takiego

Dominik: Zacznijmy od podstaw. Czym jest historia kredytowa? Sylwia?

Sylwia: Historia kredytowa to finansowy życiorys każdego, kto chociaż raz zdecydował się na zaciągnięcie pożyczki, kredytu lub zakup sprzętu RTV czy samochodu na raty. Zawiera wszelkie informacje o całościowej wysokości zobowiązania, wartości miesięcznej raty oraz o terminowości w spłacaniu kredytu. W historii kredytowej odnotowane są wszystkie typy zobowiązań, a więc zarówno bieżące, jak i zakończone. Z zebranych danych łatwo więc ustalić jakim typem kredytobiorcy jest przykładowy Kowalski – rzetelnym czy też nagminnie uchylającym się od spłat.

Dominik: Opisane przez Sylwię dane trafiają do instytucji o nazwie Biuro Informacji Kredytowej. Ktoś kiedyś nazwał BIK pamięcią zbiorową systemu bankowego i trafił w sedno. W sytuacji, gdy chociaż raz zdecydujemy się na zaciągnięcie w banku bądź SKOK-u pożyczki lub kredytu, nasza historia trafia do bazy Biura i od tej pory będzie już tam widnieć przynajmniej przez 5 lat. Warto dodać, że do BIK są przekazywane informacje dotyczące osób fizycznych oraz podmiotów prowadzących działalność gospodarczą.

Martyna: Do przechowywanego w Biurze Informacji Kredytowej finansowego CV wgląd mają nie tylko banki i SKOK-i, ale także każdy klient instytucji finansowej. W tym miejscu warto sprostować jedną kwestię. Otóż gros ludzi utożsamia BIK z „czarną listą” w rodzaju Krajowego Rejestru Długów. To błąd. W KRD znajdują się tylko informacje o zaległych kredytach i pożyczkach, czy też niespłaconych mandatach. Tymczasem w BIK-u odnotowywane są wszystkie dane o spłacanych zobowiązaniach, przede wszystkim te świadczące o terminowości, czyli budujące pozytywną historię kredytową. Takie niewłaściwe pojmowanie istoty działań tej instytucji powoduje, że znajdują się chętni na usługi firm świadczących „czyszczenie BIK-u”.

Rafał: W jaki sposób można więc usunąć swoje dane z tego rejestru? Jest to w ogóle możliwe?

Dominik: Jest to możliwe, ale tylko w określonych warunkach. Prawo bankowe, które jest podstawą prawną dla działania BIK-u (powołanego do życia przez banki i Związek Banków Polskich) wskazuje, że dane można usunąć, gdy nastąpiło – cytuję – „odwołanie przez osobę, której dane dotyczą (Klienta lub byłego Klienta banku) zgody na przetwarzanie danych po wygaśnięciu zobowiązania kredytowego lub upływ terminu, na jaki została udzielona zgoda”. Ponadto dane można usunąć, gdy minął pięcioletni okres ich przetwarzania bez zgody wyrażonej po wygaśnięciu zobowiązania oraz w sytuacji, gdy zostały wprowadzone do systemu z błędami.

Dostęp do BIK

Sylwia: Martyna wspomniała o tym, że każdy z nas może uzyskać dostęp do swojej historii w BIK. Jeżeli wypatrzymy w niej błąd, np. spłacona pożyczka widnieje jako niespłacona, wówczas powinniśmy niezwłocznie zgłosić się do banku, aby ten wystąpił do BIK o poprawienie zapisu.

Rafał: Banki sięgają do danych przechowywanych przez Biuro Informacji Kredytowej, aby uzyskać trzy rodzaje informacji o potencjalnym kliencie – kredytobiorcy. Instytucje finansowe chcą wiedzieć, ile zobowiązań dany delikwent w ogóle zawarł, jak wygląda terminowość ich spłat oraz ile razy w ostatnim czasie składał wniosków o kredyt lub pożyczkę u konkurencji, bowiem i takie dane są gromadzone w BIK. W oparciu o te informacje, bank wylicza wiarygodność kredytową każdego wnioskodawcy. Archiwum BIK stanowi podstawę do scoringu, czyli oceny punktowej kredytobiorcy. Na tej podstawie przyznawane są punkty, które pozwalają przewidzieć, czy klient będzie terminowo regulował zaciągnięte zobowiązanie; następuje porównanie do klientów o podobnym profilu, którzy terminowo spłacają raty. Maksymalna ilość punktów to 631. Analitycy twierdzą, że 500 i więcej punktów oznacza pewne przyznanie kredytu, przy 440 punktach szansa na pozytywne rozpatrzenie wniosku spada i zależeć będzie od spełniania pozostałych warunków stawianych przez bank (wyższy wkład własny, dodatkowe zabezpieczenie kredytu itd.). Mniej niż 440 oczek jest niemal równoznaczne z odmową udzielenia finansowania. Im więcej terminowo spłacanych pożyczek i rat, tym większa szansa na wyższą ocenę. Co może ją obniżyć? Oprócz oczywistego braku spłat, także zbyt duża ilość zapytań o kredyt w wielu bankach, które odrzucono, ale w tym przypadku instytucje finansowe mają różne podejście do tej kwestii. Rzecz jasna część banków (np. BGŻ i Pekao) korzysta również z wewnętrznych systemów scoringowych.

 


Biuro Informacji Kredytowej – pamięć zbiorowa polskich banków

 

Brak historii = brak kredytu?

Martyna: Skoro już znany zasady działania BIK-u i wiemy w jakim celu banki korzystają z tego archiwum, odpowiedzcie na pytanie, które zadałam na samym początku. Czy Alina i Wojtek dostaną kredyt?

Dominik: Na to pytanie trudno odpowiedzieć jednoznacznie, bowiem bank weźmie przecież pod uwagę ich wkład własny, poziom dochodów itd. Alina i Wojtek są małżeństwem i mają wyższe wykształcenie – to dobrze. Nie mają dzieci, ale je planują, a rodzice są przez banki uważani za bardziej rozsądnych klientów. Mimo to brak historii kredytowej będzie na pewno sporą przeszkodą na drodze do własnego M dla tych dwojga.

Rafał: Dlaczego tak uważasz?

Dominik: Na podstawie historii kredytowej bank ocenia wiarygodność przyszłego kredytobiorcy. Bez wpisów w BIK nie będzie mógł oszacować, czy raty kredytu będą przez Alinę i Wojtka spłacane w terminie. Brak takiej wiedzy może wpłynąć na to, bank będzie miał większe opory przed udzieleniem kredytu.

Martyna: Niby racja, ale znam osoby, które dostały kredyty, a wcześniej nie miały żadnej historii kredytowej, nawet rat za telewizor.

Rafał: Jest to zgodne z tym, co powiedział Dominik. Bank po prostu uznał, że inne przesłanki skłaniają do przyznania finansowania.

Sylwia: Czy rację mają więc ci, którzy sądzą, że lepiej mieć nawet kiepską historię kredytową, bo lepsze to, niż jej brak?

Rafał: Nie do końca. Oczywiście w przypadku, gdy ktoś uporczywie nie spłaca zaciągniętych kredytów, wówczas na pewno nie otrzyma kolejnego finansowania. Inną kwestią jest też tzw. zły BIK. Jeżeli tylko jedno zobowiązanie jest przeterminowane o 90 dni, a jego suma sięga średnio 200 zł, wówczas również wniosek zostanie odrzucony, niezależnie od tego, jaki był wynik scoringu. Warto pamiętać, że w tym przypadku bank bankowi nierówny i niektóre dopuszczają opóźnienie w spłacie wcześniejszych zobowiązań do 30 dni (np. Bank Pocztowy), inne do 60 dni, a część wspomniane 3 miesiące. Także konkretne kwoty mogą się różnić. Zdarza się też, że bank nie bierze pod uwagę opóźnienia w spłacie raty do konkretnej kwoty, np. 50 zł. W takim przypadku, chociaż te zaległości są widoczne w BIK, bank nie będzie ich uwzględniać przy podejmowaniu o przyznaniu (lub nie) pożyczki czy też kredytu.

Dominik: Warto też pamiętać, że banki w różny sposób podchodzą do jednorazowych sytuacji, gdy wcześniejsze kredyty były niespłacane terminowo (co widać w BIK). Jeżeli będzie to wynikiem nagłej utraty pracy, choroby lub np. zmian kursu waluty w dniu spłaty raty kredytu walutowego, co może spowodować różnicę rzędu kilkudziesięciu złotych, to bank nie powinien potraktować takiego faktu jako argumentu przeciw przyznaniu kredytu.

Sylwia: Znacznie lepiej jest jednak zbudować pozytywną historię kredytową, zwłaszcza, gdy po głowie chodzi większe zobowiązanie, np. na dom lub mieszkanie. Nie zawsze trzeba zaciągać pożyczkę w banku lub kupować coś na raty. Czasem wystarczy karta kredytowa o niskim limicie i rozsądne jej używanie. Banki będą „prześwietlać” w BIK potencjalnego kredytobiorcę nawet do 5 lat wstecz, toteż taka drobna cegiełka zrobi sporą różnicę na korzyść klienta.

Martyna: Do jakiego więc wniosku dochodzimy? Cóż, chyba pierwszy raz częściowo potwierdziliśmy i również częściowo obaliliśmy mit. Brak historii kredytowej może być przeszkodą na drodze do uzyskania finansowania z banku, ale wcale nie musi, bo zależy to od innych czynników, zaś zła historia kredytowa także nie musi okazać się przysłowiową kłodą rzuconą pod nogi, o ile przez słowo „zła” rozumiemy przypadek, gdy klientowi zdarzyły się niewielkie spóźnienia ze spłatami, często wywołane przez czynniki odeń niezależne.



Dodaj komentarz

avatar
  Powiadomienia o komentarzach  
Powiadom o