Porównanie kart kredytowych

Sylwia: Karty kredytowe, kiedyś symbol zachodniego blichtru i dobrobytu, który podziwialiśmy w amerykańskich serialach. Dziś – normalna rzecz, którą każdy klient banku ma na wyciągnięcie ręki. Mija właśnie 65 lat od chwili, gdy amerykańska firma Diners Club wprowadziła na rynek pierwsze „kredytówki” – zrazu miały służyć tylko do regulowania rachunków w restauracjach, a obecnie żaden szanujący się bank nie może nie mieć jej ofercie. O kartach kredytowych krąży trochę mitów. Dziś postaramy się obalić lub potwierdzić najbardziej znane spośród nich.

O kartach kredytowych więcej

Dominik: Najpierw jednak tradycyjny kącik definicyjny. Hasło na dziś? Karta kredytowa oczywiście. Wyjaśnijmy więc, czym tak naprawdę jest ten płaski kawałek plastiku z microchipem.

Karta kredytowa to odmiana karty płatniczej. Tradycyjna karta, którą bank wydaje nam do otwierane rachunku osobistego, pozwala na dysponowanie środkami finansowymi, którymi posiadamy na koncie – możemy wypłacać za jej pomocą pieniądze z bankomatu oraz płacić nią w sklepach. Taka karta może być kartą „debetową”, co oznacza, że możemy za jej pomocą wypłacić z konta więcej środków niż w danej chwili posiadamy faktycznie na rachunku (ujemne saldo). Debet ma ograniczoną wysokość, a każdy wpływ środków na konto najpierw służy jego pokryciu. Debet jest oprocentowany i w pewnym sensie stanowi formę pożyczki odnawialnej, z której możemy, ale nie musimy skorzystać.

Martyna: No to chwila moment. Skoro robiąc debet na koncie płacę pieniędzmi, których nie mam, to jaka jest różnica między taką kartą, a kartą kredytową?

Rafał: O właśnie! Jest i to duża. Karta kredytowa pozwala na dokonywanie płatności w ramach przyznanego limitu kredytowego. Wszystkie środki, które wydasz za pomocą „kredytówki” zostaną rozliczone w ramach tego limitu. Bank pożycza ci te pieniądze. Innymi słowy: masz na karcie limit 2000 zł. W ciągu 30 dni możesz więc na zakupy wydać dokładnie taką kwotę. Kupujesz kurtkę za 150 zł. To twój jedyny zakup opłacony „plastikiem”. Dostępny limit spada do 1850 zł. Miesiąc się kończy, a Ty musisz spłacić teraz te 150 zł, aby znów cieszyć się limitem w pełnej wysokości. Ważne jest, aby ze spłatą się nie spóźnić i zmieścić się w z nią w ramach okresu, który z angielska zwie się grace period.

Co to jest grace period?

Dominik: A cóż to za zwierzątko?

To zwierzątko, które „sprzedaje” karty kredytowe i stanowi o ich popularności. Określenie „grace period” możemy na język polski przełożyć jako okres bezodsetkowy. Jeśli spłacisz kartę (będziemy używać tego potocznego terminu, chociaż bankowcy za nim nie przepadają, niemniej jest zrozumiały dla ogółu) w czasie jego trwania, wówczas nie zostaną ci naliczone odsetki – pożyczysz pieniądze od banku za darmo. Odwołam się do przykładu Rafała. Martyna kupiła wspomnianą kurtkę płacąc kartą kredytową. Teraz musi zwrócić pożyczone pieniądze. Ma na to cały okres rozliczeniowy, który trwa 31 dni oraz dodatkowe kilkanaście (najczęściej dwadzieściakilka, a maksymalnie 30 dni) stanowiących czas na uregulowanie zadłużenia (to „czysty” grace period). Jeżeli nasza redakcyjna koleżanka spłaci wspomniane 150 zł w czasie trwania tego okresu – nie zapłaci odsetek. Jeżeli jednak spóźni się lub spłaci tylko część kwoty, wówczas odsetki zostaną naliczone i zadłużenie do uregulowania wzrośnie odpowiednio.

Martyna: A co w przypadku częściowej spłaty zadłużenia w trakcie grace period?

Rafał: Wtedy odsetki zostają naliczone i to od całej kwoty, a nie tylko od niespłaconej części. Bankom opłaca się oferowanie klientom grace period, bowiem „łowią” ich na „darmowy” kredyt. Jeśli jednak klient nie spłaci karty w terminie, wówczas musi liczyć się z odsetkami znacznie wyższymi niż np. w przypadku kredytu odnawialnego w rachunku osobistym. Karta kredytowa to najdroższa forma kredytu! Dlatego też należy zeń korzystać mądrze. O pilnowaniu terminów już mówiliśmy. Dobrze też wnioskować o kartę w tym samym banku, gdzie mamy ROR (nie jest to wymóg) – wtedy możemy ustawić automatyczną spłatę zadłużenia w ramach grace period. Oczywiście nie jest tak, że bank z dobroci serca daje klientowi darmowy kredyt w ramach grace period. Ktoś musi za niego zapłacić Jest on finansowany z prowizji za płatności kartami w sklepach i punktach usługowych (intercharge). Warto pamiętać o jednym: nawet korzystanie z okresu bezodsetkowego nie sprawi, że za kartę kredytową nie zapłacimy w ogóle ani grosza. Przeciwnie, jest ona objęta opłatą roczną rzędu 30-80 zł (średnio 60 zł; może być rozbita na 12 mniejszych opłat miesięcznych).

Sylwia: Karta kredytowa używana z głową, jak zauważył Rafał, to bardzo pomocny kawałek „plastiku”, daje nam dostęp do pieniędzy w sytuacjach awaryjnych albo gdy pojawi się niepowtarzalna okazja zakupowa, a do wypłaty zostało kilka dni. Korzystanie zeń buduje naszą pozytywną historię kredytową, a to jest fakt nie do przecenienia, jeśli myślimy np. o kredycie hipotecznym, a nie zdarzyło się nam wcześniej spłacać pożyczki lub kupić coś na raty. Pozwala też na zakupy na łatwiejsze zakupy w sieci, zwłaszcza w sklepach zagranicznych.

Dominik: To ostatnie to akurat mit. Obecnie także karty płatnicze wydawane do kont osobistych są „wypukłe”, czyli nadają się do płatności za zakupy online. „Kredytówki” utraciły wyłączność w tym względzie.

Wypłata gotówki kartą kredytową

Sylwia: Inny mit dotyczący „kredytówek” mówi, że nie można nimi wypłacać środków z bankomatu. Czy to prawda?

Rafał: Nie. Ten mit możemy od razu obalić. Karta kredytowa nadaje się do wypłaty pieniędzy z bankomatu, ale zdecydowanie lepiej nigdy tego nie robić, chyba że mamy naprawdę nóż na gardle.

Martyna: Dlaczego?

Dominik: Ponieważ karta tego rodzaju jest dedykowana do płatności bezgotówkowych. Rafał wspominał, że każdorazowo przy zakupie jakiegoś dobra część opłaty intercharge trafia do banku, dzięki czemu może on sfinansować grace period, a tym samym oferować „darmowe” kredyty. Przy wypłatach z bankomatu bank ponosi koszty, więc przerzuca je na klienta. Efekt? Każda operacja pobrania środków z bankomatu za pomocą karty kredytowej będzie oprocentowana, czyli zapłacimy za nią i to dość słono.

Rafał: Zakończmy dzisiejszy odcinek innym znanym mitem. Jak sądzicie, złota karta kredytowa to symbol statusu majątkowego, a może nie?

Sylwia: Kiedyś tak było, ale dziś to produkt dostępny dla każdego. Zgadłam, prawda?

Jak najbardziej. Jeszcze na początku poprzedniej dekady złota karta faktycznie była dowodem na to, że klient banku jest dobrze sytuowany, więc może liczyć na ten swoisty plastikowy symbol bogactwa. Jej oprocentowanie było niższe, limit kredytowy – wysoki, a dodatkowo dawała inne korzyści (np. pakiety ubezpieczeń). Ceną za to były nie tylko wymóg wysokich zarobków, ale też wywindowana prowizja za używanie. Czasy się jednak zmieniły, chociaż postrzeganie złotych kart pozostało bez zmian. Innymi słowy, nawet ktoś o przeciętnych dochodach może taką „kredytówkę” otrzymać, a potem brylować w nocnym klubie przy stawianiu kolejki dla wszystkich. Wtedy już nieważne, że na imprezę delikwent przyjechał „siódemką”, ale nie BMW, tylko tramwajem o takim numerze.

Sylwia: Aleś złośliwy!

Dominik: Wiem, mea culpa!

Rafał: Co nie zmienia faktu, że Dominik ma rację. Złote karty kredytowe nie są już zarezerwowane dla finansowej elity. Może być nawet tak, że wymogi dotyczące wydania zwykłej „kredytówki” w jednym banku będą bardziej wyśrubowane od tych dla karty złotej w innej instytucji finansowej. A skoro taki plastik mogą otrzymać osoby nawet o dochodach poniżej średniej krajowej, limity także odpowiednio zmalały. 2000 zł na złotej karcie? Kiedyś nie do pomyślenia, dziś – normalka. Są też odpowiednio tańsze. Dla krezusów banki przygotowały następczynię egalitarnej już złotej karty – to smoliście czarna karta infinity.

Pozwólcie, że podsumuję dzisiejsze nasze spotkanie. Karty kredytowe nie muszą być drogie, nie są jedynym „plastikiem”, który pozwala na zakupy online i nie powinniśmy nimi wypłacać środków z bankomatu, chyba że chcemy sporo zapłacić. Nie jest już prawdą, że złote „kredytówki” to domena bogaczy. No i chyba najważniejsze: trzeba z nich korzystać rozsądnie i pilnować terminów spłat.

Potrzebujesz karty kredytowej? Skontaktuj się z nami – postaramy się pomóc.