„Wypożyczka” eurobank – niby za zero, a naprawdę na 10%

Dominik: Wygląda na to, że banki na serio pozazdrościły firmom pożyczkowym i coraz mocniej walczą o ich klientelę. Po Banku Pocztowym przyszła kolej na kolejny bank, który chce zaoferować klientom pożyczkę gotówkową ubraną w pseudochwilówkowe fatałaszki. W przypadku nowej oferty eurobanku uwagę zwracają nie tylko jej warunki, ale też forma promocji.

Rafał: Nazwa „Wypożyczka”, którą eurobank reklamuje pożyczkę gotówkową chyba mówi wszystko, prawda? Chyba nie ma potrzeby dalej drążyć tematu – wszystko jest jasne.

Martyna: Możemy się domyślać tego i owego Rafale, ale jednak prosimy o więcej szczegółów.

Rafał: Oczywiście, oczywiście, tylko się z wami droczę, moi drodzy Pogromcy. Wrocławski eurobank kusi chętnych na pożyczkę na dwojaki sposób. Po pierwsze, przekaz reklamowy podkreśla, że zastrzyk pieniężny nie jest oprocentowany. Oczywiście nie oznacza to, że za pożyczkę nic nie zapłacimy. Tu widać różnicę w porównaniu do rynku pozabankowego, który nowym klientom naprawdę oferuje darmową pierwszą pożyczkę. Oprocentowanie jest zerowe, ale eurobank zalicza jednorazową opłatę za „wypożyczenie” pieniędzy. To jest właśnie owa „wypożyczka”. Porównywane jest to do np. wypożyczenia sprzętu sportowego albo samochodu – za korzystanie naliczana jest odgórnie opłata w określonej wysokości.

Sylwia: Można więc powiedzieć, że eurobank taką formą kampanii reklamowej chce wkupić się w łaski części klientów, którzy od banku oczekują, że stanie się nowoczesną, szybką działającą firmą usługową, a nie ociężałą instytucją finansową. O tym, że konsumenci chcą zmian w formie funkcjonowania banków w takim kierunku mówił Andrzej Czech podczas marcowej konferencji Finanse w Internecie we Wrocławiu.

Jak działa „Wypożyczka”?

Dominik: Zwracam waszą uwagę, że bank nawiązuję w przekazie do prostoty i minimum formalności „chwilówek”, ale na tym kończą się podobieństwa do szybkiej pożyczki. „Wypożyczka” eurobanku to w gruncie rzeczy kredyt gotówkowy udzielany na okres 12 miesięczny i spłacany w równych ratach. Bank daje wybór trzech kwot: 3,5 tys., 5 tys. lub 10 tys. zł. Oczywiście przyznana suma zależeć będzie o pozytywnego przejścia scoringu. Wniosek można składać wyłącznie w banku, gdzie trzeba udać się z dowodem osobistym i dokumentem poświadczającym dochody. Na stronie domowej banku znajduje się formularz, po którego wysłaniu konsultant oddzwania do klienta. Eurobank zarzeka się, że wszystkie formalności związane z uzyskaniem „Wypożyczki” trwają tylko kwadrans, ale wiadomo, że wiele w takim przypadku zależy od tego, do jakiej placówki się udamy i innych czynników.

Sylwia: Okazując jedynie oświadczenie o dochodach możemy liczyć na uzyskanie 3,5 tys. zł. Większe kwoty wymagają dodatkowych informacji dla banku (np. druku RMUA za ostatnie 3 miesiące).

Martyna: No dobrze, pożyczka jest oprocentowana na 0 procent, co pozwala eurobankowi kusić hasłem „Oddajesz dokładnie tyle, ile pożyczyłeś”. Wszystko fajnie, ale jest jeszcze owa „opłata za wypożyczenie”. Ile ona wynosi?

Sylwia: 10 procent. Oznacza to, że pożyczając 3,5 tys. zł, za wypożyczenie zapłacimy 350 zł, przy 5 tys. zł – 500 zł itd. Owa opłata to oczywiście nic innego jak opłata przygotowawcza za przyjęcie i rozpatrzenie wniosku. Stanowi ona całkowity koszt pożyczki. Oczywiście eurobank znajdzie też inne sposoby, aby zarobić na kliencie, który po „Wypożyczkę” się zwraca. Obarczone opłatami są wszystkie usługi dodatkowe i sprawy związane z windykacją w rodzaju odpisu umowy (50 zł), wysyłki monitu (15 zł – 19 zł) i prowizją za restrukturyzację kredytu. Gdyby jakiś hipotetyczny, pechowy klient stanął przed koniecznością uiszczenia wszystkich tych opłat, wówczas do bankowej kiesy trafiłoby dodatkowo ponad 430 zł.

Rafał: Gdybyśmy decydowali się pożyczyć 5 tys. zł na 12 miesięcy, wówczas opłata za udzielenie pożyczki wyniosłaby 500 zł (a dokładnie 499,95 zł). Miesięczna rata dla takiej pożyczki to 458,33 zł. RRSO wyniosłoby 19,41 proc.

„Wypożyczka” – czy to się opłaca?

Martyna: Czy „Wypożyczka” eurobanku wyróżnia się na tle innych kredytów gotówkowych dostępnych na polskim rynku? Na pewno przyciąga zerowym oprocentowaniem i stałą opłatą za uruchomienie zobowiązania. Ale już np. pożyczka w T-Mobile Usługi Bankowe (obsługiwana przez Alior Bank) wygląda nieco korzystniej – oprocentowanie tom 9,99 proc., a rata przy 5 tys. zł na 12 miesięcy to 439,5 zł. Nie ma prowizji. Niższe raty zapłacimy też przy takiej samym kredycie gotówkowym w Getin Banku (449 zł, oprocentowanie: 5 proc., prowizja: 4,99 proc.) i BNP Paribas (452 zł, oprocentowanie: 10 proc., prowizja: 2,99 proc.). Oczywiście na rynku znajdziemy też droższe pożyczki bankowe, więc „Wypożyczka” wciąż pozostaje atrakcyjną alternatywą, zwłaszcza dla osób stawiających na uproszczone procedury i szybką obsługę w placówce.



Dodaj komentarz

avatar
  Powiadomienia o komentarzach  
Powiadom o