Logowanie Rejestracja
Nie umiesz oszczędzać? O radę poproś imigranta

Strona główna Wiadomości Nie umiesz oszczędzać? O radę poproś imigranta Nie umiesz oszczędzać? O radę poproś imigranta

Nie umiesz oszczędzać? O radę poproś imigranta

Rzut oka na statystyki bankowe może obudzić w nas fałszywe przekonanie, że Polacy są w oszczędzaniu całkiem nieźli – biorąc pod uwagę rachunki indywidualne i firmowe, na czarną godzinę mamy odłożone ponad 700 miliardów złotych. Wygląda więc na to, że każdy z nas, powinien jakąś część tej kwoty posiadać na swoim koncie oszczędnościowym.

Autor: Kamila_Szewczak | Dodano: 18 czerwca 2014
Zobacz więcej:

 

W rzeczywistości jest jednak inaczej – 20 milionów Polaków nie ma oszczędności w ogóle. Połowa z tych, którym udało się coś jednak odłożyć, trzyma pieniądze na zwykłych ROR-ach, a pozostali – na lokatach krótkoterminowych. Zdaniem analityków, tylko 3 mld z puli ogólnych oszczędności spoczywa na lokatach dłuższych niż dwuletnie.


Wymówek dla braku finansowej zapobiegliwości każdy z nas ma co najmniej kilka. Najczęstszą są oczywiście niskie zarobki. Biorąc pod uwagę, że polska gospodarka nie należy jeszcze do dziesiątki najbogatszych na świecie, możemy się takim argumentem posługiwać z czystym sumieniem. Kiedy jednak słyszymy, że oszczędności nie mają również przedstawiciele bogatszych nacji – Amerykanie, Francuzi, Brytyjczycy, należy zastanowić się, czy nasza niemożność odłożenia większego kapitału nie wynika raczej ze słabości charakteru oraz chęci posiadania biorącej górę nad przezornością i zdrowym rozsądkiem.


O tym, że nawet przy niskim saldzie na rachunku bieżącym można posiadać również konto oszczędnościowe, mało tego, zasilać je regularnymi wpłatami i zaoszczędzić nawet… 150 tysięcy dolarów w 10 lat przekonuje Ramit Sethi, autor bestsellerowej publikacji „I Will Teach You To Be Rich” ( „Nauczę cię, jak być bogatym”). Z obserwacji Sethiego, który jest również autorem poczytnego bloga, wynika, że czempionami w kwestii oszczędzania są… imigranci. „Zawsze interesowały mnie różne sposoby oszczędzania pieniędzy. Dorastając w środowisku zdominowanym przez imigrantów mogę wam powiedzieć jedno – ich metody różnią się diametralnie od tych, jakie stosują ludzie urodzeni i wychowani w USA” – twierdzi Sethi i dla zobrazowania swojej tezy przytacza przykład swojego czytelnika – Raja pochodzenia hinduskiego, który w liście do autora opowiada o tym, jak dzięki ciężkiej pracy, przemyślanym inwestycjom i konsekwencji udało mu się odłożyć ponad 150 tysięcy dolarów.


Sethi nie widzi w tym fakcie nic zaskakującego: „To zjawisko, które obserwuje niezwykle często: wykształcony chłopak przyjeżdża z Indii i dostaje w USA dobrze płatną posadę. Pracuje od świtu do nocy, mieszka w jakiejś zapyziałej klitce, a znaczną część z tego co zarobi wysyła z powrotem do rodziny do Indii. Kilka lat później, z kilkunastoma tysiącami oszczędności na koncie może albo: polecieć do Indii, znaleźć żonę, wrócić wraz z nią do Ameryki i dalej pracować w pocie czoła, albo, co zdarza się znacznie rzadziej, wrócić do Indii i żyć tam ze zgromadzonych w USA oszczędności” – opisuje Sethi.


Scenariusz wydaje się prosty, dlaczego więc imigrantom udaje się trzymać jego założeń, a zwykłym Amerykanom niekoniecznie? Po pierwsze, Hindusi przybywający do USA są statystycznie lepiej wyedukowani, lub, jeśli edukację odbierają na miejscu, są pilniejsi i bardziej zdeterminowani, aby osiągnąć sukces. Nawyki wyniesione z czasów szkolnych przekładają się potem na sukces w życiu zawodowym. Wbrew powszechnej opinii, że imigranci zatrudnienie znajdują tylko w sektorze tzw. „blue-collar jobs” czyli zawodach związanych z pracą fizyczną, Sethi dowodzi, że takie twierdzenie dawno nie ma racji bytu – imigranci zajmują stanowiska wysokiego szczebla i są opłacani według takich samych stawek jak „miejscowi”. Wielokrotnie częściej decydują się na założenie własnej działalności, którą z sukcesem udaje im się utrzymać, nawet mimo braku znajomości rynku czy początkowej bariery językowej.


Przedsiębiorczość imigrantów przejawia się nie tylko za oceanem. Otwarte granice Unii Europejskiej umożliwiają przedstawicielom różnych nacji swobodny wybór miejsca w którym, z racji na bardziej przyjazne uwarunkowania ekonomiczne, będą swój biznes prowadzić. „Jeśli chodzi o Polaków, najchętniej wyjeżdżamy oczywiście do Wielkiej Brytanii. Dawno minęły czasy, kiedy były to wyjazdy stricte zarobkowe, związane z pracą fizyczną. Teraz albo wyjeżdżamy z myślą założenia własnej działalności, albo przenosimy na Wyspy firmy, które w kraju mają już ugruntowaną pozycję, ale ich utrzymanie jest dużo trudniejsze z uwagi na wysokie podatki i składki ubezpieczenia społecznego. Poza tym każdy, kto miał do czynienia z rodzimą biurokracją doceni, jak prosto i szybko zakłada się działalność w Wielkiej Brytanii” – twierdzi Kamil Łezka, analityk finansowy w firmie AdmiralTax. Potwierdza on tezę Sethiego – Polacy na Wyspach nie boją się ryzyka – w innym wypadku przecież nie zdecydowali by się na emigrację, z drugiej jednak strony decyzje biznesowe podejmują rozważnie: „Analizują wszystkie możliwe scenariusze, każdą złotówkę, a raczej funta, przed wydaniem oglądają pięć razy, co nie znaczy, że kiedy nadarzy się okazja przejdą obok niej obojętnie. Mają jednak świadomość, że każde ich potknięcie będzie bardziej szczegółowo analizowane nie tylko na Wyspach ale też w Polsce – boją się zawieść pokładane w nich nadzieje bliskich, którzy niejednokrotnie zostają w kraju” – komentuje Łezka.


Z powyższej wypowiedzi można wywnioskować zatem, że oszczędności nie wyssiemy z mlekiem matki – to cecha nabyta, najczęściej w mało sprzyjających okolicznościach. Sethi sugeruje jednak, że nie ma przeciwwskazań, aby finansowe nawyki imigrantów sobie przyswoić. Posługuje się analogią otyłości – mimo, że nie jest to choroba zakaźna, badania dowodzą, że mieszkając z osobą otyłą, przejmujemy jej nawyki żywieniowe i w efekcie sami kończymy z nadwagą. Zależność te można odwrócić i przekuć w korzyść – obcując z imigrantami, obserwujmy, jak podchodzą do kwestii finansowych. Być może ich determinacja zainspiruje nas do założenia długoterminowej lokaty albo częstszego zasilania konta oszczędnościowego.

   
Banking-Magazine

Banking-Magazine



Dodaj opinię/skomentuj powyższą wiadomość:

Autor:
Treść:

Komentarze:   (łacznie 0)

Jak dotąd nikt nie skomentował powyższej wiadomości. Napisz pierwszy komentarz!

« Czy powyższa informacja finansowa była pomocna?
|

Nie umiesz oszczędzać? O radę poproś imigranta

Ta strona używa COOKIES. Za ich pomocą zbieramy dane jedynie w celach statystycznych. Możesz usunąć pliki cookies z dysku twardego a także zablokować ich zapisywanie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki. Więcej szczegółów w regulaminie.