Logowanie Rejestracja
Chwilówki wcale nie opanowały rynku na tak dużą skalę, jak się wydaje

Strona główna Wiadomości Chwilówki wcale nie opanowały rynku na tak dużą skalę, jak się wydaje Chwilówki wcale nie opanowały rynku na tak dużą skalę, jak się wydaje

Chwilówki wcale nie opanowały rynku na tak dużą skalę, jak się wydaje

Firmy pożyczkowe, wbrew względnie powszechnemu przekonaniu, z punktu widzenia skali prowadzonej przez nie działalności, nie są dla banków konkurentem. Z fragmentu najnowszego raportu Komisji Nadzoru Finansowego, poświęconego pozabankowym instytucjom pożyczkowym wynika, że sektor ten rozwija się stabilnie, a dzięki temu, że uzupełnia ofertę bankową w zakresie pożyczek gotówkowych, stymuluje rozwój rynku.
 
Autor: Rafal_Tomkowicz | Dodano: 21 czerwca 2013
Zobacz więcej:
Po boomie kredytowym, z którym mieliśmy do czynienia zwłaszcza w II i III kwartale 2008 roku, kiedy to banki udzieliły zobowiązań o wartości 20 mld zł, a w całym roku parametr ten wyniósł 75,9 mld zł, obserwujemy systematyczny spadek liczby zaciąganych kredytów konsumenckich. We wspomnianym 2008 roku kredyt zaciągnęło 9,8 mln osób, a w 2012 roku umowy kredytu konsumenckiego zawarło już tylko 5,9 mln klientów. Jednak od 2010 roku ma miejsce względna stabilizacja na poziomie wartości udzielonych kredytów - 62,3 mld zł w 2010 roku, 59,1 mld zł rok później, a 59,5 mld zł w 2012 roku. Z pewnością na tę tendencję miało wpływ wprowadzenie rekomendacji T (kredyty konsumenckie) i związanego z nią zaostrzenia polityki finansowania (limit DTI, czyli stosunek rat kredytu do wysokości dochodu, konieczność przedstawienia zaświadczenia o dochodach, itp.), ale w większej mierze procesy samoregulacji banków  i zmniejszenie popytu. Procesy samoregulacyjne zostały wprost wymuszone wynikami rzetelnie prowadzonej analizy ryzyka kredytowego, które w okresie spowolnienia gospodarczego w Polsce silnie wzrosło. Nie bez znaczenia jest również to, że w wyniku arbitrażu prawnego, ale też dla podtrzymania lojalności dotychczasowych klientów własnych, banki zaczęły tworzyć powiązanie z nimi firmy pożyczkowe, specjalizujące się w udzielaniu kredytów konsumenckich, głownie w formie ratalnej na zakup towarów i usług.
 
Poszukując alternatywy, osoby potrzebujące wsparcia finansowego, zwłaszcza te mające złą historię kredytową w Biurze Informacji Kredytowej, zwróciły się w stronę firm pożyczkowych. Okazuje się jednak, że sektor firm pożyczkowych absorbuje mniej rynku niż nam się wcześniej wydawało, między innymi na podstawie danych z BIK, który jeszcze w ubiegłym roku alarmował o ogromnej skali migracji klientów z rynku bankowego na niebankowy. To może potwierdzać tezę o tym, iż klient firm pożyczkowych posiada różny profil od tego z rynku bankowego, pomimo faktu, że oba mają pewną część wspólną. Według danych Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych wartość tego sektora oscyluje na poziomie 2,5 mld zł. Zgodnie z informacjami Głównego Urzędu Statystycznego w 2011 roku 16 firm pożyczkowych udzieliło zobowiązań na łączną kwotę 2,4 mld zł. Doliczając do tego szarą strefę uzyskujemy szacunkową wartość branży na poziomie 3-4 mld zł. Analizując sytuację sektora pozabankowego można mówić o jego stabilnym rozwoju, z niewielką tendencją spadkową w 2009 roku, gdy w porównaniu z 2008 rokiem udzielono o 62 tys. mniej pożyczek, na 170 mln zł niższą sumę (2008 rok -1,03 mln sztuk o wartości 1, 67 mld zł, 2009 rok – 975 tys. sztuk o wartości 1,50 mld zł). Po chwilowym „kryzysie” ponownie sięgaliśmy po usługi firm pożyczkowych – w 2010 roku w ten sposób domowy budżet wsparło 1,01 mln osób, a rok później o 86 tys. klientów więcej . Dane podane w raporcie KNF są tożsame z tymi, prezentowanymi w raporcie Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych, opisującym rynek firm pożyczkowych w okresie 2007 – 2011.
 
Jak wskazuje International Personal Finance (właściciel Provident Polska, najstarszej firmy pożyczkowej w naszym kraju) branża pożyczek, która działa komplementarnie do sektora bankowego od wielu lat, również odczuwa efekty spowolnienia gospodarczego. W 2012 roku z jej usług skorzystało 821 tys. osób, które zaciągnęły zobowiązanie finansowe na kwotę 327 mln funtów. W 2008 roku było to odpowiednio 856 tys. klientów i pożyczki o wartości 345 mln funtów.
 
W swoim raporcie KNF podkreśliło również, że firmy pożyczkowe są uzupełnieniem dla banku w zakresie zobowiązań na niskie kwoty (do 2 tys. zł) branych na krótki okres spłaty i przy maksymalnie uproszczonych procedurach. Dotyczy to zwłaszcza obszarów wiejskich, gdzie aktywność banków jest o wiele niższa niż w dużych aglomeracjach. Z kolei wysokie oprocentowanie to koszt jaki ponosimy z tytułu ryzyka towarzyszącego zobowiązaniom pozabankowym.
 
„Rynek chwilówek nie jest konkurencją dla banków, które oferują klientowi zupełnie inny produkt. Szybka pożyczka udzielana na krótki okres to taki zastrzyk na teraz, czasem pewnie traktowany jako uzupełnienie płatności raty kredytu bankowego. Jak pokazują badania sytuacji na rynku consumer finance prowadzone przez KPF i IRG SGH od wielu lat, aktualnie nawet ponad 20% osób, zaciągających kredyt robi to z intencją spłaty innych zobowiązań. W tej grupie, poza zobowiązaniami takimi jak koszty dostawy mediów, usług telefonicznych, są też zobowiązania kredytowe. Warto zadać sobie pytanie, jak wyglądałby portfel należności tych przedsiębiorstw jak telekomy, dostawcy prądu, gazu, czy kredytodawcy bankowi, gdyby nie firmy pożyczkowe. Obserwujemy w chwili obecnej duży rozwój rynku pożyczkowego poprzez powstające nowe spółki z kapitałem pozwalającym na tego typu działalność. Przy ograniczonym zasięgu i ograniczonej grupie docelowej klientów tych firm, rozpoczęła się już faza konkurencji cenowej i konkurencji jakościowej pomiędzy firmami z tego sektora. Generalnie, działalność firm pożyczkowych jest odpowiedzią na potrzebę rynku. Jest po prostu zapotrzebowanie na tego typu usługę, której nie świadczą i nie będą świadczyć same banki. Oferta firm pożyczkowych jest bowiem co do zasady kierowana do klientów przeciętnie wyższego ryzyka kredytowego” - komentuje Rafał Tomkowicz, Dyrektor Zarządzający marką Ofin.pl
 
Zebrane w raporcie dane potwierdzają niewielki wpływ firm oferujących szybki zastrzyk gotówki na sytuację co do zasady na rynku finansowym w Polsce. Jednocześnie potwierdza, że jest to oferta potrzebna i stanowi stały, pożyteczny element finansowania potrzeb gospodarstw domowych. Skala części wspólnej działalność tej branży i bankowej, choć niewielka może jeszcze bardziej ulec zmniejszeniu, jeśli banki skorzystają ze zmian w zapisać Rekomendacji T. Jakkolwiek, jeśli spowolnienie gospodarcze, skala bezrobocia nie będzie się zmniejszać, to Rekomendacja T, nawet w wersji już zliberalizowanej może wpłynąć co najwyżej na to, że zniknie zachęta do arbitrażu prawnego, o którym wspomniano wyżej.
 
„Dla rozwoju finansowania na krótkie okresy ważny jest wynik dyskusji nad propozycją Komitetu Stabilności Finansowej z lutego 2013. W Raporcie KNF możemy  znaleźć opinię, która  idzie na przekór twardemu stanowisku  zwolenników traktowania RRSO jako uniwersalnej miary kosztu kredytu czy pożyczki. Od długiego czasu dyskusja koncentrowała się nie na tym, czy RRSO rzeczywiście mierzy prawdziwy koszt kredytu czy pożyczki, ale jaki mnożnik stopy lombardowej zastosować. Stanowisko KNF jest ważne, bowiem formułowane jest przez merytorycznego lidera opinii i  instytucję powołaną do zapewnienia bezpieczeństwa i rozwoju rynku finansowego w Polsce. Dostrzega się ułomność formuły RRSO dla niskich kwot i na krótkie okresy oraz to, iż  w cenie  kredytu i pożyczki musi zostać w pełni uwzględniony element ryzyka kredytowego. Zatem różnica w wysokości RRSO dla kredytu czy pożyczki  o tej samej wartości kapitału, okresie i harmonogramie spłaty może wynikać z formy zabezpieczenia. Wysokość RRSO nie będzie, jak chcą tego zwolennicy tzw. pro-konsumenckiego podejścia do sprawy, merytoryczną wskazówką kosztu kredytu dla konsumenta” - stwierdza Mirosław A.Bieszki, Doradca Ekonomiczny KPF. Dodaje: „Liczymy na merytoryczną dyskusję nie tylko nad przydatnością RRSO, ale i zasadności samej koncepcji limitu całkowitego kosztu kredytu”. Jednocześnie zwraca uwagę na skutki oparcia regulacji limitu na stopie lombardowej NBP, stwierdzając, że – „Wkroczyliśmy w okres niskich stóp procentowych co oznacza, iż limit jest drastycznie niski w relacji do podejmowanego przez banki i firmy pożyczkowe ryzyka. Choć polityka pieniężna kieruje się kategoriami makroekonomicznymi, to jej animatorzy muszą mieć świadomość, że impuls  ożywienia objawić się musi w sferze mikro – gospodarstwa domowe, przedsiębiorstwa. Ułomność oparcia limitu stopy procentowej kredytu konsumenckiego na instrumencie polityki pieniężnej jest gołym okiem widoczna właśnie przy niskich stopach referencyjnych. Z jednej strony wysyłany jest sygnał  niskich cen na kredyty, który ma zachęcić do ich zaciągania, w efekcie pobudzając gospodarkę. Jednak przy obecnej ustawie o maksymalnych odsetkach polityka taka pozostaje bez echa. A to oznacza, że zmienne makro: wskaźnik wzrostu PKB, wskaźnik bezrobocia są niekorzystne. Czyli w ujęciu mikro rośnie  ryzyko pożyczania pieniędzy. „Dopuszczalna prawem cena kredytu dla konsumentów jest zbyt niska w relacji do ryzyka w bankach i instytucjach pożyczkowych,  co powoduje, że linia odcięcia dostępu do kredytu jest rosnąca. W efekcie rosnąca jest też grupa klientów dotkniętych wykluczeniem finansowym” – podsumowuje Mirosław A.Bieszki i dodaje – „Widać to wyraźnie w strategiach marketingowych banków. Punkt ciężkości spoczywa nie na pozyskiwaniu nowych klientów, ale przejmowaniu już „bankowych” klientów. Taka strategia jest wzmacniania przez strukturę własnościową banków w Polsce. Wielkie grupy finansowe więcej wagi przykładają do wewnętrznych modeli wyceny ryzyka  oraz przyjętego w nich kosztu kapitału niż „poluzowania” lokalnych regulacji”. I dlatego nie należy przeceniać korzystnych zmian w Rekomendacji T. Paradoksalnie dla zmiany zachowań banku potrzebna jest silna presja spoza sektora bankowego.
 
Natomiast, w interesie rynku jest silny i uporządkowany sektor pożyczkowy, działający komplementarnie do bankowego. Jak zauważa Bieszki, mówiąc o uporządkowaniu działalności tego sektora, KPF ma na uwadze wprowadzenie zasady, że legalnie mogą działać  wyłącznie firmy pożyczkowe ujęte w rejestrze firm pożyczkowych. Projekt takiej regulacji KPF już przygotowała i przedstawiła do zaopiniowania interesariuszom rynku finansowego w Polsce.
 
Zatem podsumowuje Bieszki: „Opinia KNF co do małej użyteczności RRSO jako miary do oceny krótkich kredytów konsumenckich tak bardzo zyskuje na znaczeniu i budzi nadzieję przemysłu finansowego, że merytoryczne podejście do analizy rynku zwycięży także w mediach i wśród polityków. Gremia te były zaskakująco zgodne  w przekonaniu,   że samo RRSO i limit na RRSO jest jedyną i najlepszą miarą oraz doskonałym „lekiem” na całe zło, jakie pojawiać się może na  rynku pożyczania pieniędzy konsumentom”.
 
 
   
Banking-Magazine

Banking-Magazine



Dodaj opinię/skomentuj powyższą wiadomość:

Autor:
Treść:

Komentarze:   (łacznie 1)

Autor: iwka Dodano: 5 lipca 2013

nie wiem kto w nich pożycza bo mają taki % że hej.sama jakiś czas temu szukałam pożyczki i znalazłam w getinie świetny kredyt gotówkowy. spłacam na spokojnie a problemy zniknęły.

« Czy powyższa informacja finansowa była pomocna?
|

Chwilówki wcale nie opanowały rynku na tak dużą skalę, jak się wydaje

Ta strona używa COOKIES. Za ich pomocą zbieramy dane jedynie w celach statystycznych. Możesz usunąć pliki cookies z dysku twardego a także zablokować ich zapisywanie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki. Więcej szczegółów w regulaminie.