Pomyśl dwa razy, zanim „zjesz wisienkę” od mBank

Rafał: „Wyjadacze wisienek” to klienci banków korzystający z oferty promocyjnych i partnerskich, dzięki których są w stanie zyskać kilka groszy lub zdobyć jakiś atrakcyjny gadżet. Banki łowiące nową klientelę często kuszą właśnie „wisienkojadów”. Promocja eKonta w mBanku to doskonały przykład.

Dominik: W skrajnych przypadkach „wyjadacze wisienek” są w stanie zmienić konto w banku co miesiąc, żeby skorzystać z dobrodziejstw oferowanych przez bank dla nowych klientów. Znacznie częściej jednak starają się jak cytrynę wycisnąć bank do końca obowiązywania umowy, a jeśli np. konto przestaje już być atrakcyjne, wówczas „grożą” odejściem do konkurencji. Wkracza dział retencji klienta; jego zadaniem jest zatrzymanie klienta poprzez zaoferowanie mu lepszych warunków. Gdy „wyjadacz wisienek” uzna je za niewystarczające, przechodzi do innego banku.

Sylwia: Każdemu bankowi zależy na tym, aby przyciągać nową klientelę. Stąd też coraz to bardziej wymyślne promocje. Ich warunki mają zachęcić niezdecydowanych i „wisienkojadów” rozważających zmianę dostawcy usług finansowych. Niektórzy kuszą tabletami czy rowerami, a inni obiecują zwrot części wydawanych pieniędzy (cash-back). Na drugą opcję w nowej promocji postawił mBank.

Co mBank obiecuje w promocji?

Martyna: Zobaczmy wpierw jak wygląda to na papierze. Reklama obiecuje nam, że po otwarciu eKonta w mBanku otrzymamy do 2 proc. zwrotu za transakcje dokonywane za pomocą aplikacji BLIK lub kartą płatniczą wydaną do konta. Maksymalnie możemy otrzymać 50 zł miesięcznie przez pół roku, co oznacza, że bank jest skłonny zwrócić nam 300 zł.

Rafał: A jak prezentują się warunki korzystania z samego konta?

Dominik: Cóż, to typowe ostatnio konto prawie darmowe. Prowadzenie rachunku nic nie kosztuje. Bank nie pobierze też opłaty za użytkowanie karty płatniczej, jeżeli w ciągu miesiąca dokonamy transakcje bezgotówkowe na kwotę minimum 200 zł. Darmowe są także internetowe przelewy zewnętrzne i wewnętrzne oraz wypłaty z bankomatów. Bank szczyci się, że bez prowizji można wypłacać środki z 7,8 urządzeń sieci Euronet, Planet Cash oraz BZ WBK. Wniosek można złożyć online, telefoniczne lub w placówce banku. Wspomnę jeszcze, że osoby zainteresowane promocją powinny się pośpieszyć, bo dobiega ona końca 30 czerwca.

Sylwia: Martyna już objaśniła nam, co obiecuje reklama, a teraz sprawdźmy, cóż takiego muszą zrobić klienci (poza otwarciem konta w mBank), aby faktycznie zarobić rzeczone trzy stówki? Trzeba wykonać transakcje bezgotówkowe (kartą lub za pomocą smartfona, aplikacji lub naklejki BLIK) na kwotę przynajmniej 250 zł, to po pierwsze. Po drugie zaś należy zapewnić wpływ na konto w wysokości minimum 1000 zł miesięcznie, przy czym nie może on pochodzić z innego rachunku, który należy do nas, czyli nie może być to wpłata własna. Co więcej, nie możemy też anulować transakcji bezgotówkowej do 15 dnia miesiąca po miesiącu, w którym jej dokonaliśmy. Spełnienie tych warunków zaowocuje premią w wysokości 2 proc. wydanych środków, ale nie więcej niż 50 zł, które zostaną przelane na nasze konto na koniec następnego miesiąca po miesiącu, w którym spełniliśmy warunki. Możemy otrzymać sześć takich premii, czyli łącznie zyskać 300 zł.

Czy warto?

Rafał: Teraz trzeba się zastanowić, czy dla zysku w wysokości 300 zł warto napinać się, aby załapać się na premię. Warunki nie są może zbyt wyśrubowane, ale samo eKonto mobilne nie jest już w czołówce wiodących ROR-ów na rynku (chociaż znajdą się też mniej korzystne rachunki osobiste). Dlatego przed skorzystaniem z promocji warto się zastanowić, czy nie lepiej zrezygnować z 300 zł i wybrać tańsze konto. Czasem przed impulsywnym „zjedzeniem wisienki” lepiej zastanowić się dwa razy, jak w tym przypadku, do czego namawiamy.



Dodaj komentarz

avatar
  Powiadomienia o komentarzach  
Powiadom o