Każda instytucja finansowa inna niż bank komercyjny jest parabankiem

Rafał: W ostatnich tygodniach na ustach wszystkich znów znalazły się Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo-Kredytowe. Dyskusja o SKOK-ach, w którą zaangażowały się media, nadzór finansowy, politycy wszystkich ugrupowań od prawa do lewa, a ostatnio również prokuratura, bynajmniej nie dotyczy zysków lub innych rynkowych sukcesów tych podmiotów. Wręcz przeciwnie – nad SKOK-ami zebrały się czarne chmury, a ich przyszłość rysuje się raczej w czarnych barwach. Niejako przy okazji znów zaczęto rozprawiać nad pozycją parabanków w Polsce. Media, zwłaszcza te niezajmujące się na co dzień sprawami gospodarczymi, zaczęły do jednego worka ze SKOK-ami wrzucać firmy pożyczkowe, banki spółdzielcze, a nawet piramidy finansowe w rodzaju Amber Gold. Nagle okazało się, że wszystkie firmy, które nie są bankami komercyjnymi, muszą być parabankami. A jak się utarło: skoro parabank to na pewno z uczciwością u niego na bakier. Czy takie myślenie jest uzasadnione?

Dominik: Faktycznie, ten sektor rynku finansowego ma przed sobą trudny okres. Najpierw upadł SKOK Wołomin, uważany wcześniej za najprężniejszą z kas spółdzielczych w całym kraju. Minęło niewiele czasu, a tygodnik „Wprost” podał, że senator Grzegorz Bierecki (związany z PiS), uważany za jednego z ojców systemu SKOK, wyprowadził do zarządzanej przez siebie spółki ponad 60 mln zł z majątku pewnej zlikwidowanej fundacji. Pierwotnie te pieniądze miały zostać przeznaczone na rozwój systemu kas. W tym samym czasie, gdy prasa żyła opowieściami o działaniach senatora Biereckiego, Andrzej Jakubiak, szef nadzoru finansowego, przekazał premier Ewie Kopacz pismo, w którym zwracał uwagę na liczne nieprawidłowości w zarządzaniu SKOK-ami. Dość powiedzieć, że według danych KNF około 40 proc. kredytów udzielonych przez spółdzielcze kasy jest przeterminowanych. Z Bankowego Funduszu Gwarancyjnego przeznaczono już 3 mld zł na pokrycie strat generowanych przez SKOK-i.

Martyna: Gdy politycy zaczęli porównywać skalę niegospodarności w kasach z aferą Amber Gold, stało się jasne, że wkrótce rykoszetem oberwą inne instytucje finansowe. Opisowym, ale do pewnego stopnia pejoratywnym określeniem „parabank” zaczęto nazywać podmioty nie mające wiele wspólnego ze SKOK-ami. Zareagować musiały banki spółdzielcze.

Sylwia: Przekazały one środkom masowego przekazu opracowany wspólnie komunikat, w którym całkowicie odcinają się od spółdzielczych kas. Tym samym banki musiały udowodnić opinii publicznej, że są bankami. Kuriozalne.

Dominik: Kuriozalne, ale prawdziwe. Niestety, brak rozróżnienia podstawowych pojęć, łatwość szafowania publicystycznymi określeniami zarówno przed dziennikarzy, jak również zwykłych obywateli w ich codziennych rozmowach sprawiły, że uczciwe i rzetelnie pracujące instytucje finansowe dostały łatkę parabanków, czyli – jak się wielu wydaje – oszustów i krętaczy działających poza prawem. Dlatego w dzisiejszej odsłonie Pogromców Mitów Finansowych nieco rozjaśnimy tę kwestię.

Rafał: Zacznijmy od podstaw, czyli wyjaśnienia, czym są instytucje finansowe. Otóż, gdy mówimy „instytucja finansowa”, mamy na myśli taki podmiot, który operuje, a więc gromadzi i wypłaca, środki pieniężne.

Martyna: To bardzo szeroka definicja.

Banki to nie jedyne instytucje finansowe aktywne na rynku

Rafał: Owszem. W takim rozumieniu za instytucję finansową uznamy zarówno banki (komercyjne i spółdzielcze), jak i firmy pożyczkowe, domy maklerskie, fundusze inwestycyjne, firmy oferujące szybkie pożyczki, kasy spółdzielcze (do których zaliczają się wspomniane SKOK-i), a nawet towarzystwa ubezpieczeniowe.

Martyna: Ubezpieczalnie też? Nie spodziewałam się tego.

Sylwia: A jednak. W Kodeksie spółek handlowych znajdziemy łącznie osiem, a w zasadzie siedem (bo jeden – narodowe fundusze inwestycyjne – już nie istnieje) typów podmiotów, które można uznać za instytucje finansowe. Definicję nieco uszczegóławia Ustawa Prawo bankowe z 29 sierpnia 1997 roku z późniejszymi zmianami, która jako osobny byt traktuje banki i instytucje kredytowe. W rozumieniu art 4. _ust. 7 aktu prawnego za instytucję finansową będzie uważać podmiot, którego „(…) podstawowa działalność będąca źródłem większości przychodów polega na wykonywaniu działalności gospodarczej w zakresie: nabywania i zbywania udziałów lub akcji; udzielania pożyczek ze środków własnych; udostępniania składników majątkowych na podstawie umowy leasingu; świadczenia usług w zakresie nabywania i zbywania wierzytelności; świadczenia usług płatniczych zgodnie z przepisami ustawy z dnia 19 sierpnia 2011 r. o usługach płatniczych; emitowania instrumentów płatniczych i administrowania nimi w zakresie nieuregulowanym w ustawie z dnia 19 sierpnia 2011 r. o usługach płatniczych; udzielania gwarancji, poręczeń lub zaciągania innych zobowiązań nieujmowanych w bilansie, obrotu na rachunek własny lub rachunek innej osoby fizycznej, osoby prawnej lub jednostki organizacyjnej nieposiadającej osobowości prawnej, o ile posiada zdolność prawną, uczestniczenia w emisji papierów wartościowych lub świadczenia usług związanych z taką emisją; świadczenia usług w zakresie zarządzania aktywami; świadczenia usług w zakresie doradztwa finansowego, w tym inwestycyjnego; świadczenia usług polegających na wykonywaniu zleceń na rynku pieniężnym”. Uff!

Rafał: Warto przy okazji przytoczyć ustawową definicję banku. Prawo bankowe stwierdza, że „bank jest osobą prawną utworzoną zgodnie z przepisami ustaw, działającą na podstawie zezwoleń uprawniających do wykonywania czynności bankowych obciążających ryzykiem środki powierzone pod jakimkolwiek tytułem zwrotnym” (art. 2). Lista czynności bankowych wymieniona została w art. 5 ustawy. To m.in. przyjmowanie wkładów pieniężnych płatnych na żądanie lub z nadejściem oznaczonego terminu oraz prowadzenie rachunków tych wkładów, udzielanie kredytów; emitowanie bankowych papierów wartościowych; wydawanie instrumentu pieniądza elektronicznego oraz kart płatniczych lub kredytowych; terminowe operacje finansowe oraz skup i sprzedaż dewiz.

Sylwia: Można więc powiedzieć, że to określenie „instytucja finansowa” powinno być workiem, do którego należałoby wrzucić wszystkie podmioty na rynku zajmujące się obrotem środkami pieniężnymi, a nie nazwa „parabank”.

Martyna: Wertuję sobie Prawe bankowe, na które mi się tu, moi drodzy, powołujecie i jakoś definicji parabanku nie widzę.

Rafał: Bo jej tam nie ma. Ustawodawca nie przewidział potrzeby prawnego określenia takiego rodzaju podmiotu. Parabanki są jednak definiowane przez ekonomistów.

Dominik: Czym więc będzie parabank?

Sylwia: Najogólniej rzecz biorąc to instytucje finansowe, które prowadzą działalność podobną do bankowej. Wydaje się jednak, że opisywanie ich w taki sposób jest mylące.

Martyna: Bo wiele instytucji finansowych ma w swej agendzie działań przynajmniej jedną czynność tradycyjnie przypisywaną bankom?

Rafał: Dokładnie tak, Martyna. Jeśli przyjmiemy definicję przytoczoną przez Sylwię, wówczas parabankiem będzie też np. firma zajmująca się leasingiem. Dlatego też najczęściej tym mianem zwykło nazywać się takie podmioty, które świadczą usługi depozytowo-kredytowe, ale nie działają w oparciu o przepisy Prawa bankowego.

Dominik: W tym przypadku parabankami byłyby SKOK-i, ale też np. instytucje pieniądza elektronicznego. Za parabank w myśl tej definicji trzeba by uznać Bezpieczną Kasę Oszczędności Lecha Grobelnego oraz Amber Gold – piramidy finansowe, dzięki którym parabanki mają w Polsce złą prasę.

Parabank prowadzi działalność depozytowo-kredytową poza przepisami Prawa bankowego

Rafał: Ze Spółdzielczymi Kasami-Oszczędnościowo Kredytowymi jest pewien problem. Jeszcze kilka lat temu system SKOK jak ulał pasowałby do najczęściej podawanej definicji parabanku, ale pamiętajmy, że obecnie znajduje się pod nadzorem KNF i jest objęty gwarantowaniem depozytów z zasobów Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Komitet Stabilności Finansowej uznał, że instytucje parabankowe to takie, które nie tylko świadczą usługi depozytowo-kredytowe nie opierając się o reguły Prawa bankowego, ale jednocześnie nie są nadzorowane przez KNF.

Martyna: Czyli SKOKi są… no właśnie, czym?

Sylwia: Na pewno instytucją finansową, która posiada kilka cech konstytutywnych parabanku. Jest objęta nadzorem finansowym, więc może nazwijmy ją hybrydową instytucją finansową.

Rafał: Albo paraparabankiem (śmiech).

Dominik: Tak czy owak, jasnym już jest, że nazywanie firm pożyczkowych, przedsiębiorstw leasingowych, towarzystw ubezpieczeniowych, a zwłaszcza banków spółdzielczych, mianem parabanków jest błędne i w pewien sposób krzywdzące (jeśli uznać, że pojęcie to jest nacechowane pejoratywnie). To instytucje finansowe nie będące bankami, funkcjonujące w oparciu o inne przepisy, ale nie prowadzące działalności depozytowo-kredytowej. A to właśnie ona, gdy nie odbywa się według zasad zawartych w Prawie bankowym, świadczy o tym, że mamy do czynienia z parabankiem. Warto też pamiętać o jednym: nie każdy parabank to od razu kopalnia afer i piramida finansowa. Wiele z tych instytucji działa uczciwie i dochowuje wierności zasadom transparentności.



Dodaj komentarz

avatar
  Powiadomienia o komentarzach  
Powiadom o