Bankomaty wydają tylko banknoty o większych nominałach

Dominik: Współcześnie trudno sobie wyobrazić, aby na każdym kroku nie natykać się na bankomaty, z których w kilkadziesiąt sekund możemy wypłacić gotówkę z naszego rachunku osobistego. Dziś wiele osób sądzi, że palącym problemem nie jest niedostępność bankomatów (jak jeszcze przed dziesięcioma laty), ale ich zawartość. Nie chodzi o fizyczną ilość banknotów, które są w nim przechowywane (można przywyknąć do tego, że w ruchliwych miejscach urządzenie będzie bywało puste), ale o ich nominały. Utarło się bowiem, że z bankomatów nie da się wybrać mniejszego banknotu od pięćdziesięciozłotowego, więc jeśli potrzebne jest nam akurat 20 zł, to i tak musimy wypłacić „Kazimierza Wielkiego”. Pytanie brzmi, czy tak jest w istocie?

Historia bankomatu

Rafał: No właśnie, dziś postaramy się odpowiedzieć na pytanie, czy bankomaty wypłacają wyłącznie większe nominały. Na początek jednak mała dawka historii. A zacznijmy zagadką: czy wiecie, kiedy wynaleziono maszynę do wypłacania gotówki z konta? Sylwia?

Sylwia: Pamiętam, że w popularnych w Polsce na początku lat 90. XX wieku serialach amerykańskich bankomaty były już powszechne. Większość tych produkcji pochodziła z lat 80., dajmy jeszcze 10 lat na upowszechnienie tego pomysłu… Stawiam, że bankomaty pojawiły się w połowie lat 70. na terenie USA. Jak myślisz Martyna?

Martyna: O ile wiem, bankomat zadebiutował w londyńskim oddziale Barclays Banku gdzieś w 1967 roku, więc moja odpowiedź to lata 60.

Dominik: Natomiast informacje, do których dotarłem mówią, że niejaki Luther G. Simjian wynalazł urządzenie o uroczej nazwie Bankograph już w 1939 roku. Czyżbym zgadł?

Rafał: Zgadliście obydwoje z Martyną, a i Sylwia ma nieco racji, bowiem właśnie w latach 70. bankomaty zaczęły się upowszechniać. Faktycznie, pan Simjian pierwszy wpadł na ten pomysł, ale w życie wprowadził go dopiero w 1960 roku w Nowym Jorku, zresztą jego urządzenie szybko zlikwidowano – działało bez zarzutu, ale korzystały z niego typy spod ciemnej gwiazdy i bank nie chciał mieć z nimi nic wspólnego. Później, niezależnie od Simjiana, na pomysł bankomatu wpadł Anglik John-Shepperd-Barron i to jego maszyna trafiła do oddziału Barclays Bank, o czym wspomniała Martyna. Nie opatentował swego pomysłu, więc bankomaty konkurencyjnych banków zaczęły szybko wyrastać jak grzyby po deszczu.

Dominik: O ile mi wiadomo, niewiele brakowało, aby pomysł bankomatu wówczas upadł. Urządzenie Shepperda-Barrona było bardzo awaryjne i zepsuło się już pierwszego dnia. W tym czasie prezes Barclays Bank udzielał wywiadu telewizji BBC i prezentował działanie maszyny(..?.), w której wnętrzu siedział twórca i ręcznie wydawał banknoty. Co ciekawe, chociaż plastikowe karty kredytowe są pomysłem z początku lat 50. (pierwszą była Diners Club), to pierwsze bankomaty działały w oparciu o kartoniki drukowane w banku, które do każdej transakcji były wykorzystywane jednorazowo.

Martyna: Nie wiem, czy wiecie, ale do Polski bankomat trafił już w 1991 roku, gdy taki nowoczesny sprzęt stanął w jednym z warszawskich oddziałów Pekao.

Sylwia: O! To ciekawe, sądziłam, że bankomaty wprowadzono w Polsce nieco później. No ale przejdźmy do meritum. Podejrzewam, że każde z Was posiada karty bankomatowe i korzysta z tych urządzeń.

Rafał: Jak najbardziej.

Wypłata małych nominałów

Sylwia: W takim razie jaki najmniejszy nominał banknotu udało się Wam zeń wypłacić?

Rafał: W moim przypadku, a korzystam zarówno z bankomatów należących do banków, jak również do urządzeń sieciowych operatorów, najniższy nominał to 20 zł. Najczęściej jednak trafiam na urządzenia z pięćdziesiątkami, więc gdy potrzebuję 40 zł, wówczas wybieram 50 zł. Na dwudziestozłotówki najczęściej trafiam w bankomatach prywatnych operatorów, rzadziej w bankowych urządzeniach.

Dominik: Chyba Was zaskoczę, bowiem raz udało mi się wypłacić z bankomatu 30 zł, czyli dostałem 20 zł i przysłowiową dychę. Raz. Jeden jedyny. Chyba z 7 lat temu. W bankomacie PKO BP. Nigdy więcej nie udało mi się tego dokonać ponownie, a czasem przy wypłatach większych kwot sprawdzam, czy 10 zł jest dostępne. Nie jest. Kiedy opowiadam tę historię moim znajomym, uważają, że zmyślam. Ale to nie jest miejska legenda, naprawdę mi się to zdarzyło. Moim zdaniem bankomat wypłacający mniejsze nominały miałby wiele sensu, bowiem nie zawsze potrzebuję wybierać z konta wielokrotności 50 zł. Jeśli potrzebuję 40 zł gotówką, wówczas taką kwotę powinien mi wypłacić bankomat. Oczywiście z wyjątkiem sytuacji, gdy mniejsze nominały potrzebne do wydania tej kwoty skończą się w kasecie.

Martyna: Słyszałam, że zagranicą działają urządzenia, które pozwalają klientowi nie tylko wybrać kwotę, która zostanie wypłacona mniejszymi nominałami, ale nawet zdecydować na ekranie jakie konkretnie banknoty urządzenie ma podać klientowi. Innymi słowy, wypłacając np. 100 euro mogę je wziąć w jednym banknocie lub w konfiguracji dajmy na to 50 + 20 + 20 +10 euro. O ile mi wiadomo, w Polsce takich urządzeń nie uświadczymy.

Jeśli nie wiadomo, o co chodzi…

Rafał: Póki co, nie. Domyślacie się, dlaczego w tak trudno o niższe nominały w bankomatach?

Sylwia: Zacznijmy od tego, że musimy rozróżnić bankomaty należące do banków od obsługiwanych przez prywatne sieci. W pierwszym przypadku odpowiedzią jest logistyka. Bankom zależy na tym, aby ich klienci podejmowali pieniądze z bankomatów jak najrzadziej, czyli lepiej, aby od razu wybrali 50 zł, niż po 20 zł przy dwóch wizytach. Chodzi o koszty dostarczania pieniędzy do urządzeń, a poza tym kasety też mają ograniczoną pojemność. W banknotach 50, 100 i 200 zł osiągniemy większą sumę przy mniejszej ilości pieniędzy. Zresztą algorytmy wypłacania należności w oprogramowaniu bankomatów są tak napisane, aby najpierw wydawane były największe nominały, tj. ktoś wypłacający 100 zł powinien dostać jeden banknot, a nie 2 razy po 50 zł. W ten sposób gwarantowane jest, że od razu nie zabraknie mniejszych nominałów i klient chcący wybrać 50 zł nie zostanie „zmuszony” do wypłaty stówki. Jeśli zaś chodzi o banknoty pozwalające wybrać nominały do wypłaty to – oprócz wyzwania logistycznego – dochodzi też czas. Banki uważają, że taka wypłata będzie zbyt długo trwać, a ta podstawowa operacja winna być jak najszybciej przeprowadzona. No i jest jeszcze kwestia zysku, a raczej jego braku. Gdyby banki pobierały prowizję od swoich klientów za wypłaty z bankomatu, wówczas w ich interesie byłoby umieszczać w urządzeniach mniejsze nominały. Chyba wiadomo dlaczego?


Wydający monety bankomat we Wrocławiu

 

Dominik: Oczywiście, aby generować kolejne operacje, a tym samym wpływy z prowizji. Tak właśnie postępują prywatni operatorzy bankomatowi, czyli Eurocash, Euronet, eCard i inni. Urządzenia te przyjmują karty większości banków i umożliwiają wypłaty obarczone prowizją, która dochodzi niekiedy do kwoty 10 zł. W tym przypadku korzystne jest dla nich, aby klient częściej korzystał z tych urządzeń. Zasięgnąłem wiedzy i już wiem, że gdybym decydował się na użytkowanie sieciowych bankomatów (nie robię tego właśnie ze względu na prowizje), mógłbym wypłacać tam 20 zł, a nawet banknoty dziesięciozłotowe! Tym samym mamy do czynienia z klasyczną sytuacją typu win-win: klienci otrzymali mniejsze nominały, o które pytali, a operatorzy zyski z częstszych operacji. Czyli mit upadł – mamy w Polsce bankomaty, które umożliwiają wypłatę mniejszych nominałów, ale w olbrzymiej większości przypadków nie należą one do banków.

Bankomat wypłacający monety

Martyna: No dobrze, a co z monetami?

Sylwia: Monety wypłacane przez bankomat? Rozumiem, że to taki żart na koniec?

Rafał: Wręcz przeciwnie. Trend, aby wyposażać bankomaty w możliwość wypłacania drobnych jest obecny w Europie Zachodniej i powoli dociera do Polski. Twórcy takich urządzeń przekonują, że klienci nie tylko chcą wypłacać mniejsze, mniej okrągłe kwoty w rodzaju 30 zł, ale wręcz otrzymywać z urządzeń dokładnie tyle, ile potrzebują, czyli np. 35 zł. Wówczas urządzenie wypłaca banknoty i resztę w drobnych. Urządzenia tego rodzaju nie tylko są wystawiane na targach nowinek z branży bankowej, ale już działają. W Polsce też. Jeden z nich możecie przetestować we wrocławskiej placówce Banku BPS przy ulicy Kamiennej. To właśnie mniejsze banki spółdzielcze najczęściej decydują się na wstawianie u siebie tak nowoczesnych bankomatów, bowiem jest to dla nich nie tylko przykład realizowania pomysłów klientów, ale również dowód, że lokalna instytucja finansowa wcale nie musi być mniej innowacyjna od największych podmiotów w branży. Z tego samego powodu pojawiają się też bankomaty biometryczne, które skanują palec i eliminują konieczność wpisywania PIN-u. Używa ich np. wspomniany BPS Bank.

Martyna: I na tym kończymy dzisiejszy odcinek Pogromców Mitów Finansowych. Jak wspomniał wcześniej Dominik – mit został obalony. W Polsce działają bankomaty wypłacające mniejsze nominały, a nawet monety. Do zobaczenia w następnej odsłonie!



Dodaj komentarz

avatar
  Powiadomienia o komentarzach  
Powiadom o