Banki sięgają głębiej do naszych kieszeni

Dominik: Dzisiejsze wydanie Pogromców Mitów Finansowych będzie nieco inne niż przyzwyczailiśmy Was do tej pory. Dziś nie zmierzymy się z żywym w świadomości klientów banków przekonaniem dotyczącym jakiegoś aspektu działalności branży, ale przyjrzymy się zjawisku, którego istnieniu trudno zaprzeczyć. Postaramy się nakreślić jego istotę oraz poszukać jego przyczyn. Chodzi o podwyżki opłat i prowizji, które w planach mają niemalże wszystkie banki komercyjne w Polsce.

Rafał: Podwyżki, które uderzą rzecz jasna w klientów, przy czym w znacznej mierze w indywidualnych niż biznesowych. Klientela korporacyjna jest dla instytucji bankowej o wiele bardziej cenna, aniżeli statystyczny Kowalski. Z drugiej strony, taki klient jest do banku mocniej „przywiązany”, bo zmiana rachunku przedsiębiorstwa wiąże się z masą papierkowej roboty.

Sylwia: Co nie oznacza, że firmy również nie są „skubane” przez obsługujące je instytucje finansowe. Od maja Alior Bank nałoży opłaty dla klientów korporacyjnych przejętego w lutym Meritum Banku. Do tej pory mieli oni za darmo Meritum Konto Bez Granic oraz rachunek Meritum Waluty. Teraz będą płacić 19,99 zł. Warto przy tym podkreślić, że Alior Bank przygotował też „niespodziankę” dla indywidualnych klientów dawnego Meritum Banku. Bezpłatne konto osobiste jest już niedostępne, a za dwa miesiące osoby, które aktualnie z niego korzystają czeka opłata miesięczna w wysokości 14 zł (6 zł za używanie karty oraz 8 zł opłaty dodatkowej). Konto z Gwarancją, które zastępuje wycofany produkt, będzie mogło być darmowe, ale dopiero – co oczywiste – po spełnieniu pewnych warunków, czyli przy posiadaniu regularnych wpływów (2500 zł/m-c) lub wykonywaniu transakcji bezgotówkowych o wartości minimum 700 zł.

Dominik: Niejako regułą jest, że w przypadku łączenia banków, klienci instytucji przejmowanych są traktowani gorzej od klienteli banku przejmującego. Ma to ich zachęcić (złośliwi powiedzą: przymusić) do zrezygnowania z produktów wykupionej instytucji na rzecz np. konta osobistego z portfolio nowego banku. Sylwia, dobrze, że podałaś przykład fuzji wykupu Meritum Banku przez Alior, bowiem w ten sposób podsunęłaś nam i naszym Czytelnikom pierwszy, chociaż może nie najważniejszy powód, który skłania instytucji aktywne na rynku bankowym do wprowadzania podwyżek. Mowa oczywiście o…

Banki łączą swoje siły

Martyna: … fuzjach i konsolidacji sektora. Banki łączą się, a to najczęściej kończy się dla klientów właśnie zmianami w tabelach opłat i prowizji. Oczywiście połączenie spółek lub przejęcie jednej przez drugą zawsze podyktowane jest prognozowanym zyskiem. Banki zwiększają liczbę klientów oraz kapitał, a także usuwają jednego z konkurentów. To również okazja do oszczędności, bowiem można zrestrukturyzować część placówek, a tym samym zmniejszyć zatrudnienie. Jednakże w pierwszej fazie fuzja oznacza koszty, więc wzrost opłat za konta i użytkowanie kart pozwala na ich zniwelowanie. W tym roku czeka nas jeszcze finalizacja przejęcia Nordei przez PKO BP oraz połączenie BNP Paribas z Bankiem BGŻ, więc można domniemywać, że podwyżki, które wprowadzą te banki będą w jakimś stopniu wynikiem działań konsolidacyjnych.

Rafał: A czy nie zastanawia Was, dlaczego informacje o podwyżkach pojawiają się teraz, czyli na przełomie marca i kwietnia? No bo przecież nie z powodu wiosennej aury za oknami (śmiech).

Stopy procentowe

Dominik: To proste, w marcu mieliśmy sesję Rady Polityki Pieniężnej, podczas które doszło do – jakże oczekiwanej przez rynek – obniżki stóp procentowych o 50 pb. Głównym powodem decyzji RPP była pogłębiająca się deflacja oraz chęć podtrzymania dynamiki wzrostu gospodarczego. Mamy więc obecnie stopy procentowe na poziomie 1,5 proc. (stopa referencyjna), a to oznacza dla banków znacznie mniejsze wpływy chociażby z tytułu oprocentowania kredytów i pożyczek.

Sylwia: Zwróćcie uwagę, że po pierwszej rekordowej obniżce stóp do 2 proc., która miała miejsce w październiku, również doszło do sporych zmian w opłatach. Jeszcze w tym samym miesiącu, gdy doszło do poluzowania polityki pieniężnej (niejako przewidując ten krok RPP), podwyżki zapowiedział PKO BP, a w listopadzie BZ WBK, który sztandarowe Konto Godne Polecenia obwarował opłatą za kartę w wysokości 7 zł miesięcznie. Konieczność funkcjonowania w środowisko niskich stóp procentowych banki zaczęły sobie odbijać również podwyższaniem prowizji za udzielenie finansowania. W przypadku np. kredytów gotówkowych w BPH lub Credit Agricole sięgała od 20 do 25 proc.

Martyna: Pamiętajmy, że za dwa lata wkład własny niezbędny do uzyskania kredytu hipotecznego wyniesie 20 proc. wartości nieruchomości. Banki zdają sobie sprawę, że akcja kredytowa może z tego powodu ulec znacznemu zmniejszeniu, więc dążą do niejako pokrycia strat awansem. Wprawdzie w 2017 roku stopy procentowe raczej nie będą tak niskie jak obecnie, ale wcale nie oznacza to, że wrócą do stanu z początku ubiegłego roku. Eksperci szacują, że podwyżki czekają nas w drugiej połowie przyszłego roku i będą krokiem dążącym do osiągnięcia status quo z października 2014 roku.

Nawet 5 zł miesięcznie za prowadzenie konta będzie irytować, jeśli wcześniej rachunek był darmowy

Sylwia: Mamy więc niskie stopy procentowe i łączenie się spółek bankowych. Czy to wyczerpuje zbiór przesłanek, które popychają banki do nakładania na klientów wyższych opłat?

Rafał: Oczywiście, że nie. Jesteśmy dopiero w połowie. Zmiany w opłatach intercharge również zrobiły swoje. Wcześniej prowizja pobierana za dokonanie płatności kartą wynosiła 1,6 proc, a dziś odpowiednio 0,2 proc. dla kart debetowych oraz 0,3 proc. dla „kredytówek”. Instytucje finansowe wydające „plastiki” swoim klientom są świadome, że drastycznie niższy intercharge oznacza olbrzymie straty.

Martyna: Idące pewnie w dziesiątki, jeśli nie setki milionów złotych.

Rafał: Jak najbardziej, dlatego też czas darmowych kart powoli przechodzi do historii. Inny sposób na odbicie sobie obniżki prowizji od transakcji bezgotówkowych to zmiany w limitach płatności, które zapewniają, że „plastik” będzie darmowy. Jeżeli wcześniej było to 200 zł miesięcznie, wówczas osiągnięcie tej kwoty nie było problemem. Ot, wystarczyły większe zakupy supermarkecie. Ale gdy zrobi się z tego, dajmy na to, 500 zł, wówczas utrzymanie bezpłatnej karty nie będzie już takie proste.

Bankowy Fundusz Gwarancyjny

Dominik: Pozostaje jeszcze kwestia składki na Bankowy Fundusz Gwarancyjny. Banki uiszczają ją co roku, a ze środków tych zapewniane jest bezpieczeństwo depozytów o wartości do 100 tys. euro. W sytuacji, gdy dana instytucja świadcząca usługi bankowe upada, z BFG wypłacane są pieniądze dla klientów feralnej instytucji – nie tracą więc przechowywanych oszczędności. Pod koniec ubiegłego roku składki na fundusz zostały podwyższone. Do marca tego roku banki musiały wpłacić opłatę roczną na poziomie 0,189 proc. oraz opłatę ostrożnościową w wysokości 0,05 proc. (wzrosły o 0,102 proc. rok do roku; w 2014 było to odpowiednio: 0,1 proc. i 0,037 proc.). Bankowy Fundusz Gwarancyjny jest niezbędny dla stabilnego i bezpiecznego funkcjonowania systemu finansowego (dość powiedzieć, że na samo ratowanie SKOK-ów przeznaczono na to 3 mld zł), ale stanowi dla banków stałe obciążenie, stąd konieczność przeniesienia części kosztów na klientów.

Sylwia: Ten rok będzie dla całej branży dość trudny, czego nie ukrywają przedstawiciele banków. Rok 2014 zamknął się rekordowym zyskiem netto (ponad 16 mld zł), ale już pod koniec IV kwartału widać było, że kolejne 12 miesięcy będzie raczej słabsze. Oczywiście gorszy wynik nie jest pożądany przez akcjonariuszy (mniejsza dywidenda), więc banki dążą do tego, żeby bieżący rok zamknąć z zyskiem netto porównywalnym do ubiegłorocznego (eksperci szacują, że jego przekroczenie jest bardzo mało prawdopodobne). Mamy więc kolejny powód, dla którego trzeba sięgnąć głębiej do kieszeni klientów. Inny sposób to redukcje załogi – w tym roku pracę straci 4 tys. bankowców, przy czym zmniejszenie liczby etatów jest też pokłosiem rosnącej popularności bankowości elektronicznej oraz początków rozwoju bankowych usług mobilnych.

Martyna: Pozostaje jeszcze kwestia rozstrzygnięcia tzw. problemu „frankowiczów”. Nie da się ukryć, że niezależnie od tego, czy w życie wejdzie przewalutowanie kredytów we frankach szwajcarskich a’la Andrzej Jakubiak, czy też uruchomione zostaną dwa fundusze postulowane przez Związek Banków Polskich, swoje koszty banki przerzucą na klientelę, ergo dalsze podwyżki.

Dominik: Mamy już pełny obraz powodów zmian opłat i prowizji w polskiej bankowości. A które banki biorą udział w wiosennej fazie podwyżek?

Seria bankowych podwyżek

Rafał: Padła już nazwa Alior Bank. T-Mobile Usługi Bankowe, których obsługą zajmuje się ten bank, także wprowadza wyższe opłaty. Konto będzie kosztować 6 zł, chyba że zrealizujemy transakcje kartowe na kwotę 200 zł w ciągu miesiąca. Wzrośnie też opłata za wypłacanie środków z bankomatu za pomocą „kredytówek”. Klienci Pekao, którzy cenili sobie mocno możliwość bezpłatnego korzystania z bankomatów sieci Euronet, już od początku maja będą musieli płacić za te operacje. Przez pierwszy rok „tylko” 1,49 zł, ale później już przynajmniej 5 zł za każdą operację. Na użytkownikach kart płatniczych sporo chce zarobić Deutsche Bank. Opłata za „plastik” wzrośnie aż do 10 zł, chyba że uda nam się w ciągu miesiąca zrobić transakcje kartowe na kwotę 700 zł (wcześniej 200 zł).

Sylwia: Strasznie dużo. Ale z drugiej strony Deutsche Bank uchodzi za bank ludzi majętnych, więc może nie jest to dla nich aż tak wielka różnica.

Rafał: Uchodzi to dobre określenie. Owszem Deutsche Bank wybierają Polacy z grubszym portfelem, ale spora część jego klienteli to średniozamożni klienci dawnej marki db Kredyt, a oni raczej będą „zmuszeni” do ponoszenia opłaty za kartę – wydatek 700 zł miesięcznie może przekraczać ich możliwości finansowe.

Martyna: Podwyżki szykuje też mBank. Opłata warunkowa za korzystanie z karty wzrośnie z 4 do 6 zł, a limit transakcji zwalniający z jej regulowania zwiększy się ze 100 do 300 zł. Z wyższymi opłatami będą musieli pogodzić się posiadacze kart kredytowych mBank – do tej pory musieli wykonać 120 transakcji, aby nie wnosić opłaty rocznej za „kredytówkę”. Od lipca parametr ten wzrośnie. Czy bardzo? Owszem, bo aż dwukrotnie. Bank podniósł też m.in. opłatę za pobranie środków z bankomatu za pomocą karty kredytowej. Było 4 proc. kwoty, a po zmianie będzie 5 proc., ale nie mniej niż 10 zł. A to pewnie nie koniec korowodu podwyżek w branży.

Rafał: Martyna stwierdziła, że klienci mBanku będą musieli pogodzić się z wyższymi opłatami, ale nie jest to prawda, bo przecież można rozwiązać umowę i przenieść konto do konkurencji. Oczywiście wpierw regulując wszystkie zaległości. Pewnie zwróciliście uwagę, że termin wprowadzenia podwyżek zawsze odsunięty jest w czasie od daty przekazania informacji na ten temat, a to dlatego, że muszą minąć przynajmniej 2 miesiące, zanim zaczną one obowiązywać. Jeżeli bank wprowadzi zmiany bez naszej zgody, jednostronnie, wówczas możemy wypowiedzieć umowę i nie możemy zostać obarczeni dodatkowymi kosztami. Dotychczas Polacy niezbyt chętnie zmieniali banki, którym powierzali oszczędności, ale w ostatnich latach dynamika mocno wzrasta – bardziej świadomie i z większymi wymaganiami podchodzimy do wyboru dostawcy usług finansowych. A podwyżki mogą ten proces jeszcze bardziej napędzić.

Dominik: Zresztą już pojawili się gracze, którzy chcą ten trend wykorzystać. Na rynku ubywa darmowych kont (chociaż w ubiegłym roku udowadnialiśmy, że żadne tak naprawdę nie było w pełni za 0 zł), więc taki produkt zaczyna kusić. Zauważyli to w Raiffeisen Polbanku, gdzie wprowadzono Wymarzone Konto Osobiste – jedyna opłata to 3 zł za kartę, zaś reszta usług ma być bezpłatna. Co więcej, bank zaświadcza dokumentami, że w czasie trwania umowy nie nałoży na WKO żadnych nowych opłat.

Sylwia: Jak widać, podwyżki cen usług bankowych nie wynikają jedynie z czystej chęci zysku, chociaż nie da się zaprzeczyć, że – w jak każdym biznesie – ma ona kluczowe znaczenie. Jednak w tym przypadku znaczenie mają również inne czynniki. W rękach klientów pozostaje decyzja, czy chcą pozostać ze swoim bankiem, bowiem liczy się dlań tzw. wartość dodana, czyli np. miła obsługa lub bezpłatna infolinia, czy też kwestie opłat są kluczowe, toteż będą szukać innej instytucji finansowej.



Dodaj komentarz

avatar
  Powiadomienia o komentarzach  
Powiadom o