A może jednak warto oszczędzać w skarpecie?

Rafał: Nazwisko Iana Spreadbury’ego większości z nas nic nie powie, ale osoby śledzące wiadomości ekonomiczne powinni kojarzyć tego jegomościa. W udzielonym brytyjskiemu dziennikowi „The Telegraph” wywiadzie pan Spreadbury stwierdził, że powinniśmy, dla własnego dobra, trzymać część oszczędności jako gotówkę w materacu. Czyżby od lat powtarzane jak mantra stwierdzenie, że pieniądze najbezpieczniejsze są w banku, odchodziło do lamusa?

Dominik: Gdyby słowa wypowiedziane przez Spreadbury’ego padły z ust kogokolwiek innego, nie wywołałyby większej reakcji. Co rusz bowiem znajdują się różnego rodzaju osobnicy wzywający do wyciągania pieniędzy na banków, bo to w ich mniemaniu złodziejskie instytucje żerujące na niewinnej klienteli. W przypadku Iana Spreadbury’ego sprawa wygląda inaczej. To człowiek, który przepracował w brytyjskiej branży finansowej bez mała 30 lat. Obecnie zarządza zaś funduszami należącymi do firmy Fidelity; obracają one 4 mld funtów. Wydaje się więc, że ktoś tak doświadczony chyba wie, co mówi. Zwłaszcza, że w jego wypowiedzi padły też stwierdzenia, z którymi trudno dyskutować.

Martyna: Jakie?

Sylwia: Brytyjczyk powiedział też, że warto dywersyfikować posiadane aktywa i np. inwestować w złoto (najbezpieczniejsza lokata kapitału, która od kilku tygodni znów drożeje i kosztuje obecnie nieco ponad 1,2 tys. dolarów za uncję) lub metale szlachetne.

Martyna: No to faktycznie, jest to tak powszechnie znana wiedza, że trudno się z panem Spreadbury’m nie zgodzić w tym aspekcie. Ale od razu trzymać gotówkę w skarpecie? Najgorzej!

Rafał: No cóż, wygląda na to, że dawno nie trafił się nam tak oczywisty mit do obalenia. Jeśli mamy do wyboru trzymać pieniądze w domu lub w banku zawsze powinniśmy zdecydować się na drugą opcję. Przesłanek przemawiających za tym jest sporo. Dominiku, może ty zaczniesz naszą małą litanię?

Pieniądze w banku bezpieczniejsze niż w skarpecie

Dominik: Z najwyższą przyjemnością. Na początek kwestia związana z bezpieczeństwem. Dość jasna zresztą. Pieniądze trzymane w materacu nie są bezpieczne, to rozumie się samo przez się. Mogą zostać skradzione. Zagrożenie stanowią też klęski żywiołowe w rodzaju powodzi i pożaru, w których oszczędności po prostu zamienią się w mokrą pulpę z papieru lub popiół. Nowoczesne skarbce bankowe są zabezpieczone przed tego rodzaju przypadkami, a nawet jeśli dojdzie do kradzieży czy pożaru – bank jest ubezpieczony, więc po pewnym czasie nasze pieniądze odzyskamy. Podobnie sprawa ma się z cyberatakami, gdy hakerzy czyszczą rachunek klienta z całości posiadanych środków. Gdy sprawa zostanie zauważona przez bank, wówczas również pieniądze zostaną nam zwrócone. Trudno oczekiwać, że to samo stanie się, gdy gotówkę skradnie nam włamywacz.

Martyna: Depozyty bankowe są również chronione na wypadek np. upadku instytucji finansowej. Służy temu Bankowy Fundusz Gwarancyjny. Co roku składki na ten cel wpłacają wszystkie banki działające na polskim rynku. Depozyty są objęte (zgodnie z regulacjami unijnymi) gwarancją do 100 tys. euro. Oznacza to, że w razie krachu banku każdy klient otrzyma zwrot depozytu w wysokości nie przekraczającej tej kwoty. Oczywiście środków o większej wartości odzyskać się nie da, ale nie jest możliwe, by móc zapewnić zwrot całości depozytów dla wszystkich klientów. W tym przypadku obowiązuje zasada, że lepiej, aby każdy klient odzyskał określoną kwotę, aniżeli część otrzymałaby wszystko, a dla pozostałych skończyłyby się środki w BFG. Ostatnio głośno było o upadku SKOK Wołomin. Osoby poszkodowane objęte zostały pomocą z Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Łącznie z tego źródła wydano aż 3 mld zł na wypłaty dla klientów chylących się ku upadkowi społecznych kas oszczędnościowo-kredytowych.

Rafał: Aspekt bezpieczeństwa mamy więc wyjaśniony. A co z kwestiami ekonomicznymi?

Sylwia: Pieniądze zgromadzone w materacu leżą w nim odłogiem do chwili, gdy nie postanowimy ich wydać. W ten sposób marnują się. Tymczasem środki wpłacone do banku „pracują”, czyli przynoszą zysk. Oczywiście nie takie, które trzymamy na ROR, bo one zazwyczaj nie są oprocentowane.

Rafał: Znajdziemy konta osobiste, które są oprocentowane, ale w większości przypadków oprocentowanie jest bardzo niskie lub odsetki zaczną zaczną być naliczane dopiero po osiągnięciu wymaganego salda. Ponadto używanie rachunku osobistego jako skarbonki może być kosztowne, bo jeśli nie będziemy z tych środków na bieżąco korzystać (choćby płacąc kartą wydaną do konta), bank naliczy opłaty za prowadzenie rachunku i użytkowanie „karty”. Pojawia się też pomysły „wyczyszczenia” przez banki takich „uśpionych” kont za pomocą nowych prowizji. Na razie jednak pozostaje to wciąż w fazie planów.

Zysk z oszczędności dzięki lokacie

Sylwia: Dlatego też znacznie lepszym rozwiązaniem jest założenie lokaty. Obecnie (czerwiec 2015) zyski nie są już tak duże, jak jeszcze przed kilkunastoma miesiącami, a to z uwagi na niski poziom stóp procentowych, ale wciąż oprocentowanie wahające się od 1 do 5 procent pozwala na zarobienie dość sensownych sum. Pieniądze zdeponowane na lokacie nie tylko pracują, ale też są zabezpieczone przed negatywnymi skutkami inflacji, czego nie można powiedzieć o tych trzymanych w materacu.

Martyna: Wszystko fajnie, ale pieniądze na lokacie są zamrożone na czas jest trwania. Jej zerwanie wiąże się z utratą wypracowanych odsetek. A gotówka z materaca i środki na koncie są dostępne w każdym momencie.

Rafał: Nie zawsze tak jest. Lokaty terminowe (trwające od kilku do kilkunastu miesięcy) faktycznie są tak skonstruowane, że rozwiązanie umowy przed terminem oznacza stratę całego zysku. Taka lokata jest idealna dla osób, które chcą odłożyć pieniądze na określony cel, a ryzyko utraty odsetek powstrzymuje ich od podbierania środków na inne potrzeby. Cierpliwość jest jednak wynagradzana wyższym oprocentowaniem, czyli większymi zyskami. Oczywiście na rynku znajdziemy też lokaty dynamiczne, które pozwalają na wypłacanie części odłożonych środków przed terminem, co nie wpływa na utratę zysku. Ceną jest niższe oprocentowanie. Na zbliżonych zasadach działa rachunek oszczędnościowy, który możemy otworzyć do większości dostępnych na rynku tradycyjnych ROR-ów.

Dominik: Oczywiście Ian Spreadbury, oprócz kontrowersyjnego pomysłu oszczędzania w skarpecie, wskazał też na wiele rozsądnych działań związanych z dywersyfikacją aktywów, o czym już wspomniała Sylwia. W tym przypadku najbezpieczniejsza wydaje się inwestycja w złoto lub inne metale szlachetne. Majętniejsi mogą postawić na obrazy i inne dzieła sztuki. Rentowną lokatą kapitału może też być luksusowy alkohol, autografy gwiazd kina i muzyki oraz zabytkowy pojazd, chociaż właściciele leciwych automobili patrzą na swe maszyny jako na pasję niż inwestycję. Mający żyłkę hazardzisty i ryzykanta mogą oczywiście grać na giełdzie.

Sylwia: Można zrozumieć, skąd u Spreadbury’ego wzięła się myśl, aby częściowo wycofać pieniądze z banków. Uważa on, że dziś międzynarodowy system bankowy ma ryzyko wpisane w mechanizmy działania, więc kolejne kryzysy mogą doprowadzić ostatecznie do jego załamania, a wtedy nikt pieniędzy nie odzyska. To też chyba reakcja na obawy towarzyszące wciąż trwającemu serialowi pt. „Grexit i jego skutki”. Przy wydaje się, że są one przesadzone i w ostateczności do porozumienia dojdzie, bo jest ono w interesie wszystkich. Oczywiście sytuacja, w której zostają wprowadzone ograniczenia w wypłatach gotówki, zawieszone transakcje bezgotówkowe i zabronione transfery zagraniczne (vide kontrola kapitału na Cyprze), powodują wśród klientów spadek zaufania do systemu bankowemu, chociaż takie działania służą przecież ochronie systemu przed krachem.

Dominik: A masowe wyciąganie środków z banków, co teraz obserwujemy w Grecji, gdzie o jesieni ub. roku depozyty stopniały o 30 mld euro, tylko przyśpiesza destabilizację systemu finansowego. Dlatego Europejski Bank Centralny musi teraz interweniować.

Rafał: Trudno jest wyjaśniać „oczywiste oczywistości”, że pozwolę sobie zacytować klasyka polskiej polityki, ale czasem i taka jest rola Pogromców Mitów Finansowych. Nie musimy więc chyba dalej wskazywać, że trzymanie środków pieniężnych w banków jest bezpieczniejsze i rozsądniejsze z ekonomicznego punktu widzenia, aniżeli przysłowiowe oszczędzanie w skarpecie.



Dodaj komentarz

avatar
  Powiadomienia o komentarzach  
Powiadom o